Kościół i jego podejście.
Widzę dokładnie jaka jest sprawa Wierzący - Kościół. Chciał bym też, by osoby młodsze nie czytały do końca, bo albo nie zrozumieją, albo wyda im się to bezsensowny temat.
No więc do rzeczy..
Zawsze gdy powstanie na świecie 'coś nowego', czego kościół nie potrafi 'ogarnąć' staje się zakazane, a postępowanie w ten sposób jest nieetyczne.. Czy to kościół źle robi, czy postęp? To jest jedno z ważniejszych pytań, na które chciał bym znać odpowiedź. Bo czy coś złego jest np. w zapłodnieniu in vitro? To naprawdę zdaniem kościoła nie jest moralne? A moralna jest hipokryzja, że dziecko adoptowane będzie tak samo kochane? Może być tak samo traktowane, tak samo wychowywane, ale rodzic nigdy, ale to nigdy nie będzie czół, że to jego 'własne' dziecko..
Kolejna sprawa jest to interpretacja np. dekalogu. Kościół interpretuje go po swojemu, albo odwołuje się na jakieś inne przykazanie ilekroć nie będzie znał odpowiedzi.. Daje przykład - Policjant, albo Antyterrorysta, który zabije Terrorystę jest wg. kościoła potępiony, czy będzie mu wybaczone? Mimo, że jest to jeden z najpoważniejszych grzechów nie będzie On potępiony, zostanie mu wybaczone zdaniem kościoła. Wszystko OK, ale gdy zaczynamy mówić o Ateiście, czyli osobie niewiernej, że nie wierzy, ale żyje wg. 10przykazań (znaczy nie wierzy, ale jest dobrym człowiekiem) to zostanie potępiony, bo nie wierzył..?
Rozmawiałem o tym z księdzem w pobliskiej parafii i taką właśnie dostałem odpowiedź.. Mnie to osobiście zdziwiło, bo kościół zaczyna ZNOWU coraz bardziej manipulować życiem ludzi. Coraz więcej zakazów, przykazów, nakazów, a wszystko dlatego, że ICH ZDANIEM jest to nieetyczne.
Kolejnym przykładem jest sex przed ślubem, czy po ślubie.. Zacząłem rozmowę, co jest najważniejsze przy tworzeniu rodziny. Odpowiedź była prosta, miłość i dziecko. Więc zapytałem się, czy 'akt miłosny' powinien być przyjemny dla obu stron, czy tylko dla jednej, albo w ogóle. Czy można tu mówić o miłości cielesnej, jak to ujął w/w ojciec..? Czy to jest po prostu hipokryzja, ze względu na oszukiwanie samych siebie. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest sex przed ślubem, ale i tu kościół utrudnia sprawę, bo nie przepada za antykoncepcją, więc się pytam - co w tym złego..? Lepiej się oszukiwać, czy znaleźć kogoś, kogo pod każdym względem będzie się kochać..?
Co o tym sądzicie..?
Przechrzta Adam - "Chorągiew Michała Archanioła"
Jeśli przeżyjesz piekło, stajesz się
twardszy, mądrzejszy, bardziej cyniczny.
Ale nigdy, przenigdy nie stajesz się lepszy.
Coraz więcej bestii, coraz mniej człowieka.
~o~
|